Reaktywacja, plany, inwestycje

Opublikowano: 11 sierpnia 2020

Jak zapewne nie umknęło uwadze tych parunastu szanownych czytelników mojego bloga – wróciłem! Widocznie potrzebowałem tylko dłuższej przerwy i impulsu w postaci Pathfinder: Kingmaker, by ponownie zmobilizować się do tworzenia treści. Albo po prostu muszę coś robić, żeby nie zwariować.

Tak definitywnie rzuciłem blogowanie i montowanie zbyt długich filmów na youtube, że wczoraj wydałem 500 zł z górką na zakup kolejnego dysku do magazynowania tym razem 4 TB zapisów z rozgrywki, żeby zrealizować ciąg materiałów na temat ewolucji systemów walki w serii Mass Effect. Może jak wywlekę na światło dzienne parę ukrytych mechanik i sportretuję erpegowość walki, to uda się odkleić od Mass Effect-ów etykietę „strzelanek”. I pewnie przyda się coś bardziej mainstreamowego, by przyciągnąć większą liczbę odbiorców.

Wczoraj zacząłem urlop, więc spędzę go zarówno na relaksującej rozrywce, jak i tej hobbistycznej pracy nad nowymi treściami na bloga. W weekend dokończyłem montaż dwóch materiałów video o Sword Coast Legends i Rage of Demons DLC. Najbliższe plany oprócz Mass Effecta obejmują dokończenie grudniowego tekstu o the Outer Worlds i wpisu o Beneath the Stolen Lands DLC do Pathfinder: Kingmaker. A jak będzie okazja do rejestracji dźwięku – montaż krótkich filmów o paru opisanych ostatnio dodatkach. Żałuję, że nie miałem na dysku miejsca do nagrania odpowiednio dużej ilości gameplay’u z Kingmakera, bo na polskim youtube nie ma nic sensownego o tej grze, a z tekstu jestem w sumie zadowolony. Cóż, będzie pretekst, by przejść Pathfindera ponownie, tym bardziej że planuję pyknąć również na poziomie trudności unfair.

Znajomi z discordowego kanału cRPG namawiali mnie ostatnio, żeby tworzyć treści w języku angielskim, bo grono odbiorców byłoby bez porównania większe. Gram w gry po angielsku, codziennie oglądam przeróżne panele, wywiady i czytam publicystykę w tym języku, sporadycznie postując na zagranicznych forach. Nie wydaje mi się jednak, bym był w stanie zgrabnie i trafnie przełożyć na angielski swoje teksty, a co dopiero zadbać o poprawną wymowę przy nagrywaniu narracji do takich filmów.

M.in. ze względu na kolejną inwestycję w sprzęt i potencjalne zatrudnienie pomocy w uderzeniu do zagranicznego odbiorcy umieściłem na blogu przycisk DONATE. Długo biłem się z myślami, bo jestem na tyle bezinteresownym człowiekiem, że gdyby ktoś rzeczywiście wpłacił jakąś darowiznę, to miałbym później wyrzuty sumienia. Jest to jednak chyba jedyna realna forma wsparcia. Moje materiały są na chwilę obecną zbyt niszowe, by pokusić się na Patronite. Brakuje mi również systematyczności. Nie jestem też fanem kategoryzowania odbiorców, wyznaczania naciąganych stretch goals czy wszelkiego rodzaju „uprzywilejowanych” dostępów do treści. Osobiście nienawidzę też reklam na stronach i nie zamierzam nikomu uprzykrzać czytania natarczywymi bannerami – tym bardziej że przy tak niewielkim ruchu, nie miałoby to najmniejszego sensu. Stąd też zdecydowałem się na opcję darowizny z użyciem PayPal albo karty płatniczej. Jeśli ktoś się zdecyduje – dziękuję za wsparcie. Jednak nikogo nie namawiam i do tematu nie powrócę.

Może w końcu wyedytuję wszystkie posty, by miały spójną strukturę, ale to nudne zajęcie, więc nie chcę obiecywać, bo to już trzeci rok z rzędu, kiedy obiecuję to sobie podczas urlopu.

Dzięki za uwagę, trzymajcie się!
Silvaren

Zobacz również:

Dodaj komentarz