Videorecenzja Seeker, Slayer, Survivor DLC do Pillars of Eternity II: Deadfire

Opublikowano: 17 lutego 2019

Materiał można już obejrzeć na moim kanale youtube

Po tygodniowym opóźnieniu wywołanym przez niezapowiedzianą, weekendową wizytę rodziny, zmontowałem w końcu zupełnie niepotrzebną nikomu videorecenzję Seeker, Slayer, Survivor, której wersję tekstową mogliście przeczytać niemal pół roku temu.

Już za tydzień na kanale powinien pojawić się podobny materiał na temat rozszerzenia o nazwie Forgotten Sanctum. Następny w kolejce będzie dość długi film o Divinity: Original Sin Enhanced Edition. Podejrzewam, że jego realizacja zajmie dwa lub trzy tygodnie.

Aktualnie kończę odświeżanie Star Wars: Knights of the Old Republic po jasnej stronie mocy, a zaraz po nim zaplanowałem speedrun po stronie Sithów. To jeden z tych klasycznych tytułów, jakie chciałbym omówić w tym miejscu. Minęły aż cztery lata, od kiedy ostatnio grałem w pierwszego KotOR-a i zdążyłem już sobie przypomnieć dlaczego. Po prostu od premiery kontynuacji pierwowzór kolosalnie stracił w moich oczach. W subiektywnej recenzji skupię się jednak na moich pierwotnych odczuciach względem gry i przeanalizuję jej elementy składowe, unikając przy tym spoilerów. KotOR jest pozycją, która będzie wymagać dodatkowego omówienia. Ogromne znaczenie w odbiorze dzieła BioWare miał czas, w jakim ta gra weszła na rynek. Burza myśli trwa, pewnie zacznę je przelewać na tekst jeszcze przed ukończeniem rozgrywki po ciemnej stronie mocy.

Ostrzę już zęby na długo odwlekany maraton serii Mass Effect. Mam dość rozległe plany względem trylogii Sheparda. Od subiektywnego omówienia tytułów, przez nostalgiczne wspominki, dlaczego te gry są dla mnie tak ważne, aż po skrupulatne omówienie zakończenia całej historii. Wbrew pozorom można je dość sensownie wyjaśnić.

Zobacz również:

Dodaj komentarz